USPOKOJONE SERCE

USPOKOJONE SERCE

Niech nie wpada w zamęt wasze serce

tarasso– wzburzać, niepokoić,

dręczyć, zatrwożyć

Image by Freepik

Doświadczamy zamętu życiowego, gdy okoliczności, sytuacje są nieprzewidywalne, a zwroty akcji nagłe. Wtedy ostoją dla nas okazuje się nasze uspokojone serce.

Jezus o tym mówi: nawet jeśli otacza was zamęt, niech nie wchodzi do serca. Ono może pozostać spokojne, ponieważ pozostawiam w nim ziarno – Moje Słowo. Gdy ono będzie wzrastać, uczyni serce ostoją dla wiary, dla obietnicy i nadziei. To umożliwi rozeznanie Bożego prowadzenia i działania.

Jezus wyznacza trasę wędrówki – prowadzi do domu, do zamieszkania w Ojcu. Dom Ojca to miejsce dla każdego z nas, miejsce własne, odzwierciedlające poziom relacji, jaka nas z Nim łączy. Dom kojarzy się z obecnością, oczekiwaniem, schronieniem, bezpieczeństwem – tym wszystkim dla Jezusa jest Ojciec – i będzie też dla nas. Dlatego wspólnota, którą zgromadził wokół siebie, również stanie się domem i uwidoczni się to w wieczerniku, gdy Duch Święty otworzy jego drzwi. Okaże się wtedy, że jego mieszkańcami mają się stać wszyscy – wszyscy są przywoływani, każdy w swoim języku, aby odnaleźć się w domu Ojca.

I tutaj, paradoksalnie, Duch Święty wprowadza inny zamęt – taki, który zadziwi wszystkich, sprawi oszołomienie i niepewność, po to, aby zwrócić uwagę na tajemnicę, która dokonuje się wśród nich.

Ludzkie serce to serce paschalne – wciąż przechodzi z zamętu do uspokojenia, a w uspokojeniu jest prowadzone do innego, Bożego zamętu, w którym Duch działa z mocą.

Tajemnicę paschalną ujawnia list św. Piotra:

Jeśli cierpicie (pascho) dla sprawiedliwości, szczęśliwi. Bojaźni ich nie zacznijcie się bać i nie dajcie się zmącić. Pana zaś Chrystusa uznajcie za świętość w sercach waszych.

WIERNOŚĆ BOGA

WIERNOŚĆ BOGA

Wyprzesz się Mnie trzy razy

arneomaj – zapierać się kogoś, siebie samego,

 być niewiernym sobie,

nie zważać na własne interesy

Image by Freepik

Wypieranie się tego, że znamy Jezusa nie jest odległą rzeczywistością. Ono wydarza się nam wtedy, gdy porzucamy samych siebie – naszą wewnętrzną głębię, wartości dla nas cenne, pragnienia i nadzieje. A przede wszystkim wychodzimy z przestrzeni serca, w której słyszymy Jego głos, przyzwalamy by ogarnęło nas zapomnienie o miłości, wątpienie. To wszystko można określić jako wypieranie się tego, kim naprawdę jesteśmy, jakimi On kocha nas i stwarza. Odrzucamy Jego działanie w nas, a równocześnie ranimy siebie.

Wypieranie się Jezusa wydarza się również wtedy, gdy Jego działanie w naszym życiu wykracza poza nasze dotychczasowe doświadczenia. Zamiast otworzyć się na Niego, który jawi się nam Inny, idziemy za naszym odczuciem, że coś wymyka się naszej kontroli, a chcielibyśmy to uchwycić i poprowadzić po swojemu. Tak, aby pozostało, jak jest, aby się nie zmieniło, nie rosło, ponieważ nie nadążamy za tym. Jednak w ten sposób, zamykając się w sobie, tracimy jakoś siebie, to, co mogłoby być naszym udziałem w relacji z Jezusem.

Pójście za Nim jest naprawdę trudne pod tym względem, że potykamy się o naszą niezdolność i niedopasowanie do Niego, mimo najszczerszych chęci. Doświadczamy, że wypieramy się Go nie raz… Możemy to uznać i opłakać, ponieważ leczy nas Krzyż Jezusa – on podnosi, więc może podnieść i nas. On przyciąga do siebie wszystkich, a więc i nas.

Jezus ma dla nas lekarstwo, podobnie jak miał je dla skruszonego Piotra: przychodzi na nowo, przyciąga do siebie i pyta: czy Mnie kochasz?

A w liście św. Pawła do Tymoteusza czytamy: Jeśli jesteśmy niewierni, On wiernym pozostaje, bo nie może się wyprzeć samego siebie.

CAŁOŚĆ

CAŁOŚĆ

jeden z was wyda Mnie

paradidomi – wydać w ręce innej osoby,

wydać w czyjąś moc lub użytkowanie,

 na karę, śmierć,

wydać kogoś zdradziecko

Image by Freepik

Jezus mówi te słowa wstrząśnięty Duchem. Mówi je do przyjaciół, tych, których wybrał. Z nimi jest przy stole, im odsłania swoje wnętrze, wprowadza w tajemnicę tego, co się wydarzy: zostanie wydany przez przyjaciela – i będzie to jeden z nich.

Jak reagują uczniowie? Spoglądają na siebie nawzajem, zakłopotani, dają sobie znaki, chcą się dowiedzieć, kto. Jezus w odpowiedzi na prośbę czyni mały gest, i ten gest przyjaźni mógłby odwrócić wszystko. Ale nie. Moc tego gestu nic nie znaczy dla ucznia, który już zdecydował, że go wyda. Nie przyjmuje dobra, nie przyjmuje upomnienia. Jezus szanuje jego wolność.

Uczniowie, wcześniej poruszeni, teraz zastygają. Nie rozumieją tego, co się dzieje, nie zadają pytań, nie zatrzymują Judasza. Nie usłyszeli do końca słów Jezusa: wyda Mnie jeden z was, to znaczy: może to być każdy z was  jesteście za siebie odpowiedzialni, nie możecie być na siebie obojętni, na to, co dzieje się z jednym z was, ponieważ jesteście jednością.

Judasz wyszedł, inni pozostają. Ale nie są już kompletni, jeden z nich odszedł w noc.

Teraz Jezus przejmuje inicjatywę – zaczyna długą rozmowę, w której chce opowiedzieć, co się wydarzy, ze swojej boskiej perspektywy. To moment chwały, działania Ojca, który Go prowadzi, moment ugruntowania uczniów w miłości, której pełnia zostanie im objawiona. Każdy z nich jest zaproszony do uczestnictwa. Judasz odszedł, a Jan wtulił się w Jezusa. To są dwie skrajne postawy, a pomiędzy nimi cała różnorodność postaw uczniów. Wszyscy ogarnięci są jedną miłością. Ta miłość do końca osiągnie swój cel, gdy nastąpi odwrócenie sytuacji – to Jezus wyjdzie na spotkanie tym, którzy będą chcieli Go pojmać i to On sam odda się w ich ręce, całkowicie wolny. Wyda się wszystkim i każdemu, Jego zbawienie będzie ofiarowane każdemu.

Uczniowie, rozproszeni w noc paschalną, zostaną zgromadzeni przez Jezusa na nowo gdy On zmartwychwstanie. A później Piotr weźmie odpowiedzialność za puste miejsce, aby dopełnić całość wspólnoty Dwunastu:

Ty, Panie, znawco serca wszystkich, ukaż z tych dwóch jednego, którego sobie wybrałeś, by wziął miejsce służby tej i posłannictwa, od którego odszedł na bok Judasz, żeby pójść ku miejscu własnemu. I dali im losy, i padł los na Macieja, i wspólnie został uznany z jedenastoma wysłannikami

BRATERSTWO

BRATERSTWO

braterstwo1_Easy-Resize.com

Powinniście jedni drugim myć nogi, abyście jak ja wam uczyniłem i wy czynili

allelon – wzajemnie,

 jedni drugich, siebie nawzajem

Image by Freepik

Jezus stwarza nowe braterstwo przez gest umycia nóg, który mamy naśladować. Wybawia nas w ten sposób od wrogości, która została zasiana w pierwszym braterstwie Kaina i Abla. Grzech łasił się, przylgnął (teszuka) do stóp i zwyciężył Kaina, i tak zaistniała pierwsza zbrodnia bratobójstwa.

Jezus zabezpiecza to miejsce kuszenia „u stóp”. Sam je zajmuje, a potem prosi nas, abyśmy zajmowali to właśnie miejsce – pokorne, intymne. Braterstwo, które stwarza Jezus poprzez ten gest, jest odnalezieniem pierwotnego braterstwa sprzed pierwszej zbrodni. Ono będzie okupione bezcenną krwią Jezusa, która zawoła do Ojca głośniej niż krew Abla, burząc mur wrogości. Będzie wołać, orędować za każdym, kto w sobie podejmuje zmaganie o braterstwo.

To braterstwo polega na przylgnięciu do brata, zaangażowaniu w jego dobro, towarzyszeniu mu w drodze, którą idzie, z gotowością, by pochylić się i obmyć brud, który mu przylgnął do nóg. I w ten sposób pomóc zbliżyć się do Jezusa, uobecnić Jego miłość.

Ta jest wieść, którą usłyszeliście od początku, abyśmy miłowali jedni drugich (allelos). Nie jak Kain, ze złego był i zabił brata jego… My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci w życie, bo miłujemy braci. Nie miłujący pozostaje w śmierci.

PRZEJŚCIE

PRZEJŚCIE

…aby przeszedł z tego świata do Ojca

 

metabaino  – przejść

z jednego miejsca na drugie

 

 basis – stąpanie, kroczenie,

to, czym się stąpa, stopa

Image by Freepik

Jezus wie, że diabeł nakłonił już Judasza, aby Go wydał. Wie, że Ojciec dał mu wszystko w ręce.

Wyrusza ku Ojcu. Pascha – przejście jest Jego wielką tajemnicą, w którą chce włączyć, zagarnąć tych, których pokochał. Dlatego jest z nimi przy stole: z Piotrem, Janem, Judaszem, pozostałymi… nie zrobi nic, by Judaszowi przeszkodzić, jedynie przestrzeże go, że o tym wie: co masz czynić, czyń prędzej. Judasz, tak jak wszyscy uczniowie, będzie miał umyte nogi, otrzyma kawałek chleba przeznaczony dla niego…

Ręce Jezusa obejmują stopy każdego z uczniów, podają każdemu chleb. Te ręce napełnia moc otrzymana od Ojca – władza nad złem. Jezus przemieni doświadczane zło w miłość. Przejdzie przez śmierć, stanie się przebłaganiem za grzech, zbawicielem, który zrodzi życie na nowo. Tym jest pascha – metabasis – z tego świata do Ojca.

Jest ona jak przejście Izraela przez Morze Czerwone, gdzie wody śmierci rozstąpiły się pod mocną ręką Boga, a lud przechodził ku życiu, ku wolności. W wodach śmierci zatopiony został śmiertelny wróg, życie zostało ocalone. Koniec stał się nowym początkiem w przymierzu z Bogiem.

Jezus przejdzie tę drogę sam. Wcześniej, obmywając stopy uczniów strumieniem wody, włączy ich i uzdolni do tej drogi, aby mogli pójść za Nim, w wolności.

Św. Jan pisze, że świat leży w mocy złego, dosłownie: jest w złym  (1J. 5, 19). Jednak Ci, których Jezus umiłował, zwyciężają świat. Ich zwycięstwem jest właśnie wiara – zostali włączeni, zagarnięci i są w Bogu. Znakiem prawdziwości tego doświadczenia jest uczestniczenie we wspólnocie i strzeżenie Słowa:

Jeśli w was pozostanie to, co usłyszeliście od początku, także wy zostaniecie w Synu i w Ojcu. A to jest obietnica, którą On nam ogłosił: życie wieczne.

SĄD SŁOWA

SĄD SŁOWA

J.12 sąd Słowa_Easy-Resize.com

Odrzucający Mnie i nie przyjmujący słów mych ma sądzącego go: Słowo, które wypowiedziałem, osądzi go w ostatnim dniu.

krino  – oddzielić, wyłonić,

sądzić, spierać się

Image by Freepik

Jezus do swoich własnych przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli

(J. 1, 11).

Nieprzyjęcie Słowa to zamykanie oczu na światło, które jest obecne. Jednak ono potrafi iść z człowiekiem i miłosiernie czekać, aż wydarzy się coś, co będzie punktem krytycznym, gdy życie straci dotychczasowe oparcie i zostanie poddane próbie. Ten moment krytyczny może być nową szansą dla Słowa, aby ujawniła się jego moc, choć odczuwamy ją jako sąd – jak mówi o tym list do Hebrajczyków: Żyjącym jest Słowo Boga i sprawnym, i bardziej tnącym niż każdy miecz obosieczny i przenikającym aż do podziału duszy i ducha, stawów i szpiku, i zdolnym do osądzania (kritikos) myśli i rozumień serca (Hbr 4, 12).  Moc Słowa to moc osądzenia życia, rozświetlenia wnętrza, ukazania prawdy. Właśnie wtedy, gdy doświadczamy własnego kresu, gdy nasz dzień wydaje się być końcem, możemy być wybawieni – Słowo działa w nas zawsze na naszą korzyść. Oddziela nas od naszego własnego zła, stawia w świetle, w którym możemy dokonać wyboru, ponieważ możemy rozpoznać prawdę swojej wewnętrznej sytuacji. Tacy, jacy jesteśmy w naszej głębi, zostaliśmy definitywnie pokochani, przyjęci i zbawieni.

Możemy to zobaczyć w doświadczeniu Piotra. W momencie zaparcia się Jezusa, Piotr przypomniał sobie słowo Jezusa, który mu oznajmił: Zanim kogut zapieje, trzykrotnie się Mnie zaprzesz (Mt 26, 75) oraz Prosiłem za tobą, aby nie ustała twoja wiara (Łk 22, 32). To Słowo osądziło go, a on poddał się i skruszył, zapłakał. Wszedł w światło, które było bolesne, ale życiodajne, w którym odrodziła się Jego relacja z Jezusem.

Słowo sądzi dlatego, że ma w sobie moc zbawienia. Całe zbawienie Jezus pozostawił nam jako Słowo – Ewangelię, Jego żywą obecność.

I ujrzałem niebo otwarte, a oto koń biały i siedzący na nim zwany Wiernym i Prawdziwym, sądzi oraz walczy w sprawiedliwości. Oczy jego płomień ognia i na głowie liczne diademy. Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego. Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a nazwano Go imieniem Słowo Boga … na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król Królów i Pan Panów.

INNE PIĘKNO

INNE PIĘKNO

J.12 inne piękno2_Easy-Resize.com

Chcemy zobaczyć Jezusa

thelo  – chcieć, pragnąć, zamierzać,

postanawiać, kochać, mieć upodobanie

Image by Freepik

Jezus zna naturę człowieka, głębię jego pytań, poszukiwań, doświadczeń, a także otwartość na tajemnicę Boga.

Grecy szukają mądrości, jak mówi św. Paweł (1Kor 1,22) i to prowadzi ich do Jezusa. Szukają pośredników, aby dotrzeć do Niego, chcą Go zobaczyć. Uczniowie Jezusa poprzez swoją otwartość na innych, na ich wrażliwość, kulturę, filozofię życia, mogą pomóc, umożliwić dotarcie do Mistrza, stać się mostem w tej przeprawie ku Niemu. Duch Święty uzdolni ich do mówienia różnymi językami, aby nie było żadnych barier w głoszeniu Ewangelii.

Jezus jest Mądrością Boga, odwiecznym Logosem. Odsłania prawdę o życiu. Ono jest pełnią, gdy jest obumieraniem, traceniem tego, co było, aby wyłoniło się coś nowego, podążaniem ku wieczności, ku Ojcu. To prawdziwa mądrość. Jezus mówi im niejako: jeżeli wasze życie otworzy się jak gleba dla ziarna i przyjmiecie Moją tajemnicę, wprowadzi was w wieczność. I odsłania im swój dialog z Ojcem, swoje głębokie duchowe poruszenie – Teraz moja dusza doznaje lęku …Ojcze otocz chwałą swoje imię…  – Już otoczyłem chwałą i znowu otoczę (J 12, 27-18).

Chwała to promieniowanie piękna, na które Grecy byli szczególnie wrażliwi. W Jezusie zajaśniało dla nich inne piękno, niż dotychczas znali.

Mówi o tym św. Paweł:

Kiedy Żydzi domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego: dla Żydów zgorszenie, dla pogan głupotę, a tylko dla powołanych – dla Żydów i Greków – Chrystusa jako moc Boga i mądrość Boga… On dla nas stał się mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem.

ZNAK OSIOŁKA

ZNAK OSIOŁKA

J.12 znak osiołka_Easy-Resize.com

Znalazłszy osiołka, Jezus usiadł na niego, jak jest napisane

onarion  – młody osiołek, źrebię

Image by Freepik

Jezus wyrusza  ku Jerozolimie. Wszyscy, którzy słyszeli o wskrzeszeniu Łazarza entuzjastycznie wychodzą Mu na spotkanie i witają Go jako przychodzącego Mesjasza. Jezus przyjmuje to – znajduje osiołka i usiadłszy na nim spełnia proroctwo Zachariasza:

Nie bój się, Córko Syjonu, oto Król twój się zbliża, siedząc na oślęciu

Wiwatujący tłum nie rozumie do końca tego znaku, ale Jezus wie, że rozpoczyna paschę, aby przejść przez śmierć do życia. Wie, że stanie się przewidzianym barankiem, proroczo ofiarowanym przez Abrahama na górze Moria zamiast ukochanego syna Izaaka. Teraz właśnie wypełnia się tamta zapowiedź. Jezus podąża ku tej samej górze, podobnie jak wcześniej Abraham z Izaakiem. Do pewnego momentu towarzyszył im osiołek. Tak i Jezus teraz go dosiada. Jest to mały znak, nie narzucający się znak, który trzeba chcieć zauważyć. W drodze paschalnej Jezusa tych znaków będzie wiele, wypełnią się proroctwa – wszystko, co zostało o Nim napisane. Ale rozświetli je dopiero zmartwychwstanie i uczniowie wszystko sobie przypomną – wejście do Jerozolimy, świadectwo tłumu, który odczytał znak wskrzeszenia Łazarza i witał Jezusa jako Mesjasza. Wszystko, w czym uczestniczyli, okaże się spójną całością i wędrówką ku spełnieniu.

Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka; i to jedynaka składał na ofiarę ten, który otrzymał owe obietnice. Jemu było powiedziane: „Z Izaaka powołane ci zostanie potomstwo”. Uważał bowiem, że Bóg może nawet z martwych wskrzesić. Dlatego odzyskał go jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

OFIAROWAĆ CZY SPRZEDAĆ

OFIAROWAĆ CZY SPRZEDAĆ

Dom napełnił się od woni pachnidła

osme  – przyjemny zapach, woń, wonność

Image by Freepik

Opowieść o tym, jak Słowo, które stało się ciałem, zamieszkało pośród nas (J 1,18), dobiega końca. Jezus jest w domu, jest z przyjaciółmi. Oglądamy Jego chwałę  w tym, co czyni pośród naszych spraw – przywraca życie i radość po próbach, przez jakie przechodzimy. Jego obecność jest pocieszeniem po strapieniach, jest ucztą, jest zapachem wonności.

Dlatego Maria chce to wyrazić – jak bezcenny jest dar obecności Jezusa. Bierze flakonik nardowego olejku, wylewa na stopy Jezusa, wyciera swoimi włosami, a zapach ogarnia wszystkich, którzy w tym uczestniczą. Taka jest miłość przyjaźni. Taka jest jej logika dawania i  przyjmowania, zataczania coraz szerszych kręgów przynależności i  współuczestnictwa.

Pierwszym, który miłuje i obdarza przyjaźnią jest Jezus. Ale Jego przyjaciele przejmują to usposobienie i styl, sami chcą również obdarowywać, tracić, celebrować przyjaźń. Chcą poszerzać krąg ucztujących, aby nikogo nie zabrakło przy stole Boga (Iz. 25,6).

Judasz jakby wyłącza się z tego doświadczenia. Jego słowa są tak chłodną kalkulacją, że Jezus zatrzymuje je, aby nie zmroziły atmosfery uczty: zostaw ją (J 12,7). Judasz ma swoją strategię: sprzedać, zarządzać, zabierać, dlatego zdecydowanie protestuje, rozlicza Marię. Nie potrafi przyjąć i uczestniczyć, choć fizycznie jest obecny. Podobnie będzie przy stole podczas ostatniej wieczerzy – gdy Jezus poda mu umoczony kęs, tak naprawdę nie przyjmie bliskości i przyjaźni, która mogłaby nadać kierunek jego życiu. Zjadł i zaraz wyszedł, aby Go wydać za trzydzieści srebrników. A gdy nie uzyska tego, czego oczekiwał, sens jego logiki załamie się, a życie skończy.

Życie jest wybieraniem. Możemy ofiarować, możemy sprzedać. Możemy przyjąć logikę Jezusa, który uczynił nas swoimi przyjaciółmi i wtedy ucztujemy razem z Nim, karmimy się Nim – Chlebem żywym, ponieważ On sam stał się ucztą, przenikniętą zapachem życia, które zwyciężyło śmierć. Ten zapach rozlewa się w nas, jak mówi o tym św. Paweł:

Bądźcie naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu

Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa, zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie; dla jednych jest to zapach zgubny – na śmierć, dla drugich zapach ożywiający – na życie. A któż temu sprosta? Nie jesteśmy bowiem jak wielu, którzy kupczą słowem Bożym, lecz ze szczerości jak od Boga mówimy w Chrystusie przed Bogiem...

SENS BOŻY, SENS LUDZKI

SENS BOŻY, SENS LUDZKI

Jezus umarł, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno

eis hen  – do, ku, w kierunku, dla –

 jednego

Image by Freepik

Łazarz umarł, aby objawiła się chwała Boża – taki sens śmierci nadał Jezus, tak powiedział uczniom. Ale stało się to dla nich oczywiste dopiero gdy go wskrzesił, gdy pozwolił mu doświadczyć swojej mocy nad śmiercią, doświadczyć życia, które płynie z ręki Przyjaciela – Boga. Nie omija bólu, cierpienia, trudu, ale przez nie przechodzi zwycięsko. Chwała Boża to źródło sensu dla ludzkiego życia i może rozbłysnąć, kiedy On chce, w sposób nieprzewidywalny, w najgłębszej słabości, niemocy. Chwała Boża objawia się w życiu konkretnego człowieka po to, aby przez niego ujawnić się innym, którzy mogą zobaczyć, że oto jest coś, co zachwyca, zdumiewa i pociąga blaskiem, przerastając człowieka.

Jezus nadał sens również swojej ludzkiej śmierci, którą przyjął dla nas. Chciał, aby ona stała się rozbłyskiem chwały Ojca i dlatego poddał się temu wszystkiemu, co najbardziej pozbawione sensu, aby w ten sposób odzyskać i napełnić sensem każde istnienie. Chciał, aby chwała Boża ogarnęła wszystko, aby wszystko zostało skierowane ku Jednemu. Jako Zmartwychwstały zacznie ukazywać się uczniom, zgromadzi ich przy sobie i w ten sposób na nowo stworzy wspólnotę. O to właśnie modlił się i prosił Ojca (J. 17).

Jeżeli nasze życie po ludzku ma sens, ze wszystkimi jego dramatami, tragediami, z całą wspaniałością i pięknem, to dlatego właśnie, że wyrasta z Bożego sensu, ofiarowanego nam. Ten sens może rozbłysnąć zawsze, gdy poddamy się przyciąganiu w kierunku Jednego, Zmartwychwstałego Jezusa.

Św. Paweł zachęca nas:

abyście jednomyślnie i przez jedne usta oddawali chwałę Bogu i Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Dlatego przygarniajcie jedni drugich, tak jak i Chrystus przygarnął was, ku chwale Boga.