Dom napełnił się od woni pachnidła
(J 12,3)
osme – przyjemny zapach, woń, wonność
Opowieść o tym, jak Słowo, które stało się ciałem, zamieszkało pośród nas (J 1,18), dobiega końca. Jezus jest w domu, jest z przyjaciółmi. Oglądamy Jego chwałę w tym, co czyni pośród naszych spraw – przywraca życie i radość po próbach, przez jakie przechodzimy. Jego obecność jest pocieszeniem po strapieniach, jest ucztą, jest zapachem wonności.
Dlatego Maria chce to wyrazić – jak bezcenny jest dar obecności Jezusa. Bierze flakonik nardowego olejku, wylewa na stopy Jezusa, wyciera swoimi włosami, a zapach ogarnia wszystkich, którzy w tym uczestniczą. Taka jest miłość przyjaźni. Taka jest jej logika dawania i przyjmowania, zataczania coraz szerszych kręgów przynależności i współuczestnictwa.
Pierwszym, który miłuje i obdarza przyjaźnią jest Jezus. Ale Jego przyjaciele przejmują to usposobienie i styl, sami chcą również obdarowywać, tracić, celebrować przyjaźń. Chcą poszerzać krąg ucztujących, aby nikogo nie zabrakło przy stole Boga (Iz. 25,6).
Judasz jakby wyłącza się z tego doświadczenia. Jego słowa są tak chłodną kalkulacją, że Jezus zatrzymuje je, aby nie zmroziły atmosfery uczty: zostaw ją (J 12,7). Judasz ma swoją strategię: sprzedać, zarządzać, zabierać, dlatego zdecydowanie protestuje, rozlicza Marię. Nie potrafi przyjąć i uczestniczyć, choć fizycznie jest obecny. Podobnie będzie przy stole podczas ostatniej wieczerzy – gdy Jezus poda mu umoczony kęs, tak naprawdę nie przyjmie bliskości i przyjaźni, która mogłaby nadać kierunek jego życiu. Zjadł i zaraz wyszedł, aby Go wydać za trzydzieści srebrników. A gdy nie uzyska tego, czego oczekiwał, sens jego logiki załamie się, a życie skończy.
Życie jest wybieraniem. Możemy ofiarować, możemy sprzedać. Możemy przyjąć logikę Jezusa, który uczynił nas swoimi przyjaciółmi i wtedy ucztujemy razem z Nim, karmimy się Nim – Chlebem żywym, ponieważ On sam stał się ucztą, przenikniętą zapachem życia, które zwyciężyło śmierć. Ten zapach rozlewa się w nas, jak mówi o tym św. Paweł:
Bądźcie naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu
(Ef 5,1-2)
Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa, zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie; dla jednych jest to zapach zgubny – na śmierć, dla drugich zapach ożywiający – na życie. A któż temu sprosta? Nie jesteśmy bowiem jak wielu, którzy kupczą słowem Bożym, lecz ze szczerości jak od Boga mówimy w Chrystusie przed Bogiem...
(2 Kor 2,17)