Każdego z nas, prędzej czy później, spotka w życiu taka sytuacja, od której rozstrzygnięcia zależeć będzie całe nasze życie. Myślę o sytuacji granicznej, w której stajemy nad przepaścią i trzeba nam przejść przez nią bardzo wąską ścieżką, jakby granią albo po niepewnym moście, w dodatku w ciemności…
Ogarnia nas lęk, zdaje się dominować wszystko, obezwładnia i osłabia. W przerażeniu czujemy się za mali, a to co przed nami, przerasta nasze siły i możliwości.
Paradoksalnie jest to jakaś prawda o nas ludziach w naszej aktualnej kondycji po grzechu. Uwikłani w konsekwencje grzechu, za mali jesteśmy, aby się z nich wyplątać i ocalić…
W naszym chórze zakonnym, na samym środku pod kratą, leży w tych dniach figurka maleńkiego Jezusa. To ta powyżej. Uśmiecha się do nas i wyciąga ręce.
Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju.
(Iz 9,5)
Te Izajaszowe określenia wielkości odnoszą się do Dziecięcia! Św. Jan w Prologu do swojej Ewangelii mówi: I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Patrzę na maleńkiego Jezusa i rozmyślam o Jego chwale, tej którą potrafili rozpoznać pasterze czy Symeon, który w maleńkim sławił swego Władcę, czy Mędrcy kłaniający się przed niemowlęciem położonym w ubóstwie.
A święty Jan pisze o nas:
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (...) Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się podobnie jak On jest święty.
(1J 3,1-3)
Jesteśmy dziećmi. Mamy prawo być dziećmi. Św. Jan wielokrotnie, jakby konsekwentnie i z upodobaniem, zwraca się do swojego Kościoła jako do dzieci. W tym samym liście
1J2,18 używa nawet sformułowania greckiego παιδια [paidía], które oznacza małe dzieci. Na myśl przychodzi mi psalm 131.
Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza. Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!
Jezus nie usunął zagrożenia z naszego życia, nie usunął sytuacji życiowych przerastających nas. Wszędzie tam jednak, gdy czujemy się bezradni jak niemowlęta i jak one wydani na to, co się może wydarzyć, gdzie tak mało zależy od naszych możliwości, w tym wszystkim, razem z Nim i w Nim, możemy znaleźć pokój; pomimo lęku. Nie musimy walczyć z lękiem. Mamy prawo być tym, kim jesteśmy – dziećmi. Jezus rodząc się pośród nas w stylu, który wybrał, zdaje się razem z nami odmawiać psalm 131. I mało tego! To właśnie jest Jego chwałą! To jest również naszym zbawieniem i naszą chwałą, którą mamy w Jego bliskim i kochającym nas sercu, spojrzeniu, oddaniu…
Papież Leon w spotkaniu z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi w Katedrze Ducha Świętego w Turcji powiedział:
A kiedy patrzymy oczami Boga, odkrywamy, że to On wybrał drogę małości, aby zstąpić pośród nas. Oto styl Pana, o którym wszyscy mamy świadczyć: prorocy ogłaszają obietnicę Boga, mówiąc o małej gałązce, która wyrośnie (por. Iz 11, 1), Jezus zaś chwali małych, którzy Mu ufają (por. Mk 10, 13-16), stwierdzając, że Królestwo Boże nie narzuca się, przyciągając uwagę (por. Łk 17, 20-21), ale rozwija się jak najmniejsze z nasion zasianych w ziemi (por. Mk 4, 31).
Ta logika małości jest prawdziwą siłą Kościoła. Nie opiera się ona bowiem na jego zasobach i strukturach, a owoce jego misji nie wynikają z liczebności, potęgi ekonomicznej czy znaczenia społecznego. Kościół natomiast żyje światłem Baranka i – zgromadzony wokół Niego – jest kierowany na drogi świata mocą Ducha Świętego. W tej misji jest on nieustannie wzywany do zaufania obietnicy Pana: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12, 32). Przypomnijmy w tym kontekście słowa Papieża Franciszka: „We wspólnocie chrześcijańskiej, gdzie wierni, kapłani, biskupi nie obierają tej drogi małości, brakuje przyszłości […]. Królestwo Boże wyrasta z tego co małe, zawsze z małego” (Homilia w Domu Świętej Marty, 3 grudnia 2019).